środa, 3 sierpnia 2011

Forget About It: Syrenka Zagłady

Dzisiaj środa, a więc czas najwyższy napisać relację z weekendowego mastera, którym to była Syrenka Zagłady. Na turniej wyruszyłem z teoretycznie dobrą armią: 2x Tervigon, 3x3 Hive Guardzi, 2x16 Genków, Ganty i Hierodul. Obecność wielkiego bydlaka dawała mi nadzieję na osiągnięcie w miarę zacnego miejsca, lecz rzeczywistość najwyraźniej postanowiła spłatać mi figla.

Pierwsza gra turnieju: Michu i jego Demony z Większym Tęczowym.
Na samym początku myślałem że trafiłem na Angratha, więc gdy tylko wyszło że to Michałku gra na Khornowcu, a Michu na Tęczowcu, to przyjąłem ten pairing na spokojnie. Jako że to były Demony, postanowiłem zastosować swoją tradycyjną taktykę- Zastawiamy stół jak najbardziej i liczymy na mishapy. Wszystko szło dobrze, do czasu aż zapomniałem ze Horrory latają z ikonami i w następnej turze Wielki Ptak na spokojnie spadł sobie koło ikony. Zaczęła się walka o przetrwanie. Cała armia skupiła się na wybiciu wrogiego garganta, starając się jednocześnie powstrzymywać demolujące mnie szarże Fiendów Slaanesha. Jedynym sukcesem tej strategii było nabicie 8 woundów Wielkiej Wronie. Jedynym, gdyż później zaczęło mi brakować modeli na stole, a Michu zdawał ostatnie invy jak szalony. Skończyło się tym, że zostałem wybity do nogi, a przeciwnik naspawnował Horrory na znaczniki. 0:20 dla mnie.
Zapamiętaj: Przy zastawianiu stołu KONIECZNIE zabijaj wszelkie ikony, inaczej cały wysiłek idzie na marne.

Po tej srogiej porażce stwierdziłem że w takim razie zrobię atak z kanapy i jakoś się odbiję. Drugą grę zagrałem z Radkiem, a.k.a. Duże Ilości Naraz IA w Tau. Nie wiem czemu w tej grze zastosowałem najgłupszą straqtegię na Tau (którą zreszta powtórzyłem później), czyli nie lecenie na pałę do cc. W zamian, kitrałem się w terenach i próbowałem ich gnębić Hive Guardami. Po stracie Genków i Synaps poddałem grę, zwłaszcza że połowa moich oddziałów zaczęła wariować od instynktów i nie miałem absolutnie żadnych szans na zdobycie choć jednego punktu. Kolejne smutne 0:20.
Zapamiętaj: Grając Hierodulem na Tau strzelaj w Battlesuity z sv3+ bez covera.

Tego że po dwóch masakrycznych porażkach miałem zwalony humor, nie muszę chyba mówić. Na dodatek trafiłem na swoje nemesis, zwane Amdorem z jego Dark Eldarami. Po małym ataku głupawki po tym jak zauważyłem że 2 Syrenki w tym scenariuszu są subtelnym nawiązaniem do naszych Warszawskich Syrenek (No cześć Bizim, Grzeniu), zaczęliśmy grać. O dziwo najbardziej zrównoważona gra dotychczas. Jedynym poważnym problemem w armii mojego przeciwnika był Vect i jego Dais, które nie miałem zbytnio jak otworzyć, zwłaszcza po śmierci Hierodula. Sam Vect przemielił się przez co najmniej 4 oddziały i śmiał się salwom Gantów, Tervigonów i Hive Guardów prosto w twarz. Ostatecznie Amdor zajął jeden znacznik, lecz nabiłem więcej VP i KP. Tym razem remis, 10:10.
Zapamiętaj: Jeśli Hierodulem trafisz na Daisa, skupiaj na nim ostrzał, bo sami Hive Guardzi muszą się koncentrować na Venomach/Ravagerach.

Po ostatniej sobotniej bitwie nadszedł czas na mały sobotni chillout: Grill, gięta, browarek, oraz historie kto jakie imprezy przeżył, czyli klasyka gatunku. Drugi dzień przywitał mnie małą niespodzianką: 5 misję grałem z Divinem i jego Tau, z którym zmierzyłem się na Pre-Syrence 2 tygodnie wcześniej. Te same armie, te same misje. O dziwo nawet niektóre akcje mieliśmy podobne, jak np moje outflanki Genków, które wychodziły dokładnie tak samo w obu grach. Niestety, tylko 2 squady Genokradów, gdzie jeden mógł tylko nie umrzeć, to za mało na Tau, zwłaszcza na takie, które ma 250 pkt więcej niż ja, a po zabiciu Hierodula różnica naszych potencjałów wynosiła ~1000pkt. Pomimo tych wszystkich trudności jakoś strasznie nie było, 9:11.
Zapamiętaj: To samo co w przypadku Radka, czasami lepiej nie kombinować i stosować sprawdzone taktyki.

Ostatnią grę mogę określić jednym tytułem filmowym:
Czyli Offspringman i jego Tyrki na Równie kolczastym Hierodulu. Ogólnie jego armia była nastawiona bardziej na cc, a moja na strzelanie, jednak cała gra sprowadzała się głównie do tego, czyj Hierodul jako pierwszy ostrzela wrogiego. Obaj wrzuciliśmy nasze Garganty do rezerw i dopóki nie wyszły, nasza gra sprowadzała się do odbijania jego fal genków, snajpując przy okazji resztę jego jednostek. Powiosenny Robal wyszedł pierwszy, wystawiając się na ostrzał mojego Misia Pysia. Ostatecznie skończyło się tym, że jego hierodul padł pierwszy, lecz w ostatniej turze nie zdałem ostatniego sejwa od Hive Guarda i Monstrum padło. Jednakże grę skończyłem ze zdrowym, troopsowym Tervigonem na znaczniku i 1,5 squada Guardów. Offspringman stracił wszystko oprócz Tyranta. Wynik: 12:8 dla mnie (moja jedyna wygrana).
Zapamiętaj: W starciu Genki na Genki unikaj przyjmowania szarży i szarżowania przez trudny teren. Zwłaszcza bez Feel no Paina.

Podsumowując, skończyłem turniej z 51 pkt, 21 za gry, 7 za test wiedzy i 13 za armię i przygotowanie. Niestety ta ilość punktów oznaczała dla mnie ostatnie, 20 miejsce w tym turnieju. Co zrobiłem nie tak? Cóż, mogę to określić w 3 punktach:
- Barbed Hierodule. Niby to Gargant i w ogóle, ale totalnie mnie zawiódł na tym turnieju. Inne większe zabawki mają jakąś formę odporności na ostrzał (invy, void shieldy), lecz ta ofiara losu ma tylko t8. Za jego 700 pkt wolałbym jeszcze coś wywalić i wziąć 3 Tyrranofexy, Które sprawdziłyby się o niebo lepiej niż ta apokaliptyczna abominacja.
- Złe squady Genków. Przy 32 genkach, podział na 2x16 był mega słabą opcją, zwłaszcza że miałem w rozpisce 2 wolne sloty troopsowe i mogłem je podzielić na 2x11 i 10, lub nawet na 4x8. Dałoby mi to lepszą kontrolę outflanków (Co by zmieniło bardzo dużo przy moich 2 grach z Tau) i ogólnie stanowiłoby to większe zagrożenie dla wrogów nastawionych na strzelanie.
- Złe taktyki. Jedynie w pierwszej grze byłem stroną napierającą. Później grałem w opór defensywnie, co było absolutnie nielogiczne zwłaszcza przy grach z Tau lub Tyrkami. W takich chwilach należy kierować się schematami, zwłaszcza jeśli innowacje skutkowały porażkami na próbnym turnieju.

 Jeszcze raz chciałbym podziękować moim przeciwnikom (Michu, Radek, Amdor, Divine i Offspringman) za wymagające bitwy, oraz szacun dla Złego i Czajnika za zacną imprezę :D
Cała ta przygoda ogarnęła mnie bardziej do poważniejszego podchodzenia do rozpisek i do samego grania na turniejach. Teraz zamierzam się wziąć w garść i pocisnąć trochę Dark Eldarami, które maluję dla Amdora na kameralnym, nocnym turnieju Pre-ETC, a potem 3City Heresy, na które już mam przygotowane rozpiski, które w teorii dopełniają się niczym ying i yang, ale to się zobaczy dopiero po playtestach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz