Gen I:
Top 10 Best:
10. Nidoking.
Badass. to jedno z najlepszych określeń na tego zioma. W Red/Blue/Yellow był zdecydowanie jednym z lepszych wyborów do teamu, był w miarę szybki, miał bardzo przyzwoity atak, w dodatku miał boski movepool i na dodatek można go było mieć już przed 2 gymem. Z wyglądu przypomina mieszankę myszy i dinozaura, a wszystkie kolce i płyty pancerza na jego ciele tylko zwiększają jego zajebistość. Kolorystycznie też miód, neutralny odcień fioletu z szarym, przełamany ciemnym turkusem wnętrza uszu. Wszystko to pasuje do siebie jak kawa i papierosy, ale niestety mało w nim osobowości, ot zwykła maszyna do rozpierdalania. Dlatego też 10 miejsce dla niego.
9. Kabutops.
Wielki, prehistoryczny robal ze zbroją bojową i olbrzymimi ostrzami zamiast łap. Kolejny z gatunku badassów, lecz trochę bardziej wrażliwy, mniej przypakowany, lecz jego braki w masie nie wpływają na jego siłę. Dodatkowo, brak widocznych ust i zbroja płytowa na całym ciele robią wrażenie. W grze był to jeden z trudniejszych pokemonów do zdobycia, jako pojedynczy fossil, którego ożywić mogliśmy dopiero przy 7 gymie, jako 5lvlowy Kabuto. Tak więc zdobycie Kabutopsa było mega wyzwaniem, ale był tego wart. 2 kolory, brąz i szary, znowu neutralnie i pasuje do siebie świetnie. Minusem jest to, że pomimo swojej zajebistości, jest dość kruchy. Rzadko się zdarza żeby zdzierżył więcej niż 2 ataki, a o 4x weaknessie na Grass to nawet nie wspomnę...
8.Magneton.
8.Magneton.
W tym wypadku zacznę od minusu: Panowie z Nintendo, karny kutas za najleniwszy pomysł na ewolucję! Po co wymyślać jakiś nowy wygląd, skoro można połączyć ze sobą 3 Magnemite'y i, no zaszalejmy, usunąć im łącznie 2 śrubki. No czyste szaleństwo. Ale cóż, stało się i nic na to nie poradzimy. Odważę się nawet stwierdzić że dziadostwo jego ewolucji ma specyficzny urok. Wieloelementowość, symetria i prostota od zawsze mi się podobały, dlatego pomimo trochę żałosnego konspektu Magneton jest jednym z moich ulubionych elektrycznych pokemonów. Różne odcienie szarości i charakterystyczne dla magnesów czerwień i błękit. W grze też się dobrze sprawuje. Steel/Electric jest świetnym typingiem, ma przyzwoity sp. attack i charakterystyczną zdolność "Magnet Pull". To wszystko, pomimo faktu bycia nie w pełni wyewoluowanym pokiem, jest jednym z moich ulubionych.
7. Golduck.
7. Golduck.
Dla tych, którzy przyjęli wyzwanie trenowania Psyducka do 33lv czeka ta sama nagroda: Szybki, silny zaklinacz pogody, mogący zarówno atakować fizycznie jak i specjalnie, który, o dziwo, nie przypomina swoje pierwotne wcielenie, ani nawet kaczki w ogóle. Przyznam się że to co mnie do niego przekonało, to jeden detal, błony między palcami. Poza tym, bardzo mi się podoba to, że wygląda jak stworzenie stworzone do szybkiego pływania. Kolory, niebieski z bladożółtym, przełamany czerwonym kryształkiem na czole, dobra robota artysty. No i celująco się sprawował w moim teamie z Platinum :)
6. Vaporeon.
W mega dużym skrócie, Vaporeon to moja ulubiona Eeveelucja. Kolejny Water type, lecz jego lubię za to jak bardzo potrafi być wytrzymały. Masywny hp i sp. defence z dostępem do leczenia od 50 do 100% hp (Wish, Rest) i Toxic robią z niego wymarzonego stallera. W dodatku jako mono Water nie boli go aż tak bardzo większość super-efektownych ataków, głównie dzięki jego statom i fakcie że Electric i Grass type'y są głównie specjalne. Z wyglądu też klasa, tak właśnie powinien wyglądać przedstawiciel psowatych, który żyje w wodzie, serio. Płetwy, skrzela i nawet charakterystyczna dla ryb linia boczna (Wow, szkolna wiedza z biologii!). Pomimo tych rybich elementów ciągle jest uroczy i słodki :3 Ale do rzeczy, kolorystycznie jak Golduck, tylko że przełamany ciemnym niebieskim i białym. Czepnąłbym się tylko jego głównego koloru, a konkretniej jego odcienia.
5. Aerodactyl.
Hej, patrzcie, kolejny fossil! Nic na to nie poradzę że fossile są albo mega brzydkie (No cześć, Bastiodon), albo fantastyczne. Jak widać, Aerodactyl jest z tej drugiej kategorii. Co tu dużo mówić, to dinozaur, a jak wszyscy wiemy, dinozaury są zajebiste. Ten Rock type, który w pierwszej generacji był najszybszym pokemonem, którego zdobycie wymagało trochę ciekawości, a konkretnie wbić się w boczny domek obok muzeum Pewter City, reszta jest taka sama jak w przypadku Kabutopsa. Szary jak kamień, standardowo, przełamany fioletem. Aerodactyl jest mi dość bliski, głównie dlatego że był w moim pierwszym kompetytywnym teamie (a.k.a. Sauron), w którym pełnił funkcję wymarzonego Leada. Taunt/Stealth Rock z jego speedem było czystym marzeniem, przynajmniej w IV generacji.
4. Venusaur.
Według mnie, Venusaur do dziś jest najlepszym Grass starterem w historii tej gry i w Kanto, przez pierwszą połowę gry robił furorę. Na dodatek ewoluował najwcześniej z trójki starterów, bo już na 32 lv. Co by tu dużo mówić, Venusaur to jeden z moich Pokebrosów, a pod ksywką Mazdamundi demolował poki o 2 tiery wyższe od niego. Kolorystycznie, tak jak być powinno w wypadku dinozaura z mega kwiatem na plecach, neutralny turkus i zieleń przełamana czerwienią i żółcią. Mogę śmiało stwierdzić, że gdybym w tej chwili miał zacząć swoją przygodę jako trener Pokemonów i mógłbym wybrać jednego z 3 oryginalnych starterów, Bulbasaura wybrałbym bez zastanowienia.
A, i bym zapomniał, Venusaur totalnie przypomina stonera :D
3. Mewtwo.
Pozycja obowiązkowa większości list top 1o, przez wielu uznany za najsilniejszego Pokemona ever. Ba, przecież debiutował w pierwszym filmie i nieraz się przewijał przez kanon anime. Niezwykły w walce (nic dziwnego że od zawsze był w Uber tierze), Perfekcyjny movepool, boski speed i sp. attack, no po prostu przybysz z krainy mlekiem i miodem płynącej. Chłodne odcienie szarości i fioletu dodają mu pewnej stoickiej aury i dostojności, jak na główną legendę pierwszej generacji przystało. Niestety, wszystkie jego plusy przeradzają się dla mnie w jeden jedyny minus: Jest zbyt dobry sam z siebie. Nie przepadam zbytnio za ideą "One man army", dlatego też Mewtwo zdobywa raptem brązowy medal w moim rankingu.
2. Arcanine.
Co jest lepsze od wielkiego pso-tygrysa w typowo azjatyckim stylu? Wielki pso-tygrys w typowo azjatyckim stylu, który zionie ogniem. Coś w nim jest takiego, co wzbudza poczucie bezpieczeństwa, jak i pewność, dzielność i oddanie. Słowem, prawdziwy zwierzęcy przyjaciel rodem z powieści fantasy. Charakterystyczny dla ognistych poków pomarańcz, przełamany czernią kojarzy się z ciepłem, kolejną cechą która kojarzy mi się z nim. W grze też radzi sobie nieźle, dobry atak i rewelacyjna szybkość. W tym miejscu muszę dodać, iż Fire to mój ulubiony typing w Pokemonach, dlatego Arcanine ma u mnie aż tak wysoką notę. Gdyby pokemony były prawdziwe, jednym z moich głównych celów byłoby posiadanie jednego z nich, z przyczyn które wymieniłem wcześniej. No i laski lecą na Arcanine'y. True story.
1. Gengar
Pierwszy i jedyny Ghost type I generacji, a zarazem jeden z najsilniejszych. Wraz z 3 innymi znajomymi (Snorlax, Zapdos i Starmie) od zawsze był w OverUsed tierze, co znaczy że od >15 lat jest ziomem na którym można polegać. Zdobycie go było zwykle niemożliwe dla typowego gracza emulatorowego, lecz gracze konsolowi, którzy mieli ten zaszczyt posiadania kabla łączącego 2 Gameboye (ewentualnie kumpla ze swoją grą :P) nie mieli problemu z posiadaniem naszego niesfornego duszka. Jedną z największych zalet Gengara jest to, na ile sposobów możemy go wykorzystać. Wydaje się że innej funkcji niż standardowy sweeper dla niego nie ma, lecz pozory mylą. Gengar może powstrzymywać wrogich sweeperów używając Disable lub Destiny Bond, ma dostęp do Hypnosis, a z Choice Bandem może wypłacić całkiem zdrowy wpierdol ciosami fizycznymi. Designowo, bez zarzutu. Prostota zarówno w kształcie jak i w kolorach, gdzie (znowu) króluje fioletowy (jak widać to jeden z moich uliubionych kolorów :)). Warto tutaj wspomnieć o małej fanowskiej teorii, wg której każdy Gengar jest duchem zmarłego Clefable, po czym świadczy podobieństwo w kształcie i rozmiarach. Osobiście średnio to do mnie przemawia, ale widzę w tym potencjał i cieszy mnie że Nintendo zostawia fanom pole do popisu jeśli chodzi o spekulacje. Dlatego Gengar (albo jak ja nazwałem swojego ulubionego, "Spirit" ) jest moim ulubionym pokemonem. Ma charakter i mega potencjał, który może się już tylko powiększać i być jeszcze lepszy niż obecnie tak więc złoto idzie dla niego!
Skończ to wreszcie :D .
OdpowiedzUsuńKlienci w pracy mi trochę przeszkadzali, ale wreszcie skończyłem :P
OdpowiedzUsuńChuj klienci - blog ważniejszy.
OdpowiedzUsuń