czwartek, 30 czerwca 2011

Pokemon, odsłona pierwsza.

Pokemon. Jeden z największych fenomenów kultury masowej ostatnich 15 lat, ikona dzieciństwa roczników 1985-95 oraz drugi najlepiej sprzedający się franchise Nintendo. Każdy zna, prawie każdy grał, sporo pamięta do dziś, trochę ludzi gra do dziś, lecz mało kto zagłębia się w detale mechaniki tej gry oraz tego co czyni z niej zupełnie nowe wyzwanie, czyli kompetytywne walki przez Wi-Fi.
 

Na pierwszy rzut oka wydaje się proste: Bierzemy nasz storyline'owy team, ciśniemy wszystkie pokimanzy na 100lv i lecimy dominować wszystkich którzy rzucą nam wyzwanie, gdyż w końcu udało nam się pokonać Championa bez straty żadnego poka. Niestety, zwykle w takim przypadku okazuje się że nasz pupil swoim atakiem nie jest w stanie wyrządzić większych szkód, wrogie pokemony są szybsze od naszych, nasi ulubieńcy schodzą od pierwszego lepszego ataku, a wszędzie wokół widzimy te wszystkie "bezużyteczne" ataki jak Taunt, Hidden Power czy Rapid Spin. W dodatku wszędzie panoszą się legendarne pokemony takie jak Zapdos, Azelf, Latios, Mew lub Victini, a gdy tylko weźmiemy naszego Mewtwo, czy Lugię, to słyszymy wyłącznie przykre komentarze dotyczące naszej seksualności lub umiejętności. Tak to przynajmniej wyglądało w moim wypadku, gdy w 2008 roku stwierdziłem że nadszedł czas powrotu do tej zapomnianej części mojego życia. Specjalnie z tego powodu kupiłem sobie Nintendo DS lite i R4 (program do odtwarzania emulatorów, piractwo FTW!) i pełen entuzjazmu zanurzyłem się w odmęty pierwszych gier IV generacji gry, Pokemon Diamond & Pearl.
Nowy region, nowe wyzwania, 493 pokemonów, cel jednak ten sam, pokonać 8 liderów, Elite 4 i Championa, psując w międzyczasie złowieszcze plany przestępczej organizacji. Do dziś pamiętam swój pierwszy team (Infernape, Gyarados, Roserade, Togekiss, Crobat, Luxray), lecz nie był on przystosowany do tej metagry. Jednakże po krótkiej lekturze kilku poradników i po obejrzeniu kilkunastu filmików z poradami dla nowicjuszy Wi-Fi, udało mi się pojąć głębie mechaniki pokemonów a także przeżyć olbrzymie zdziwienie, jak bardzo ta gra jest skomplikowana. Tak więc, co różniło mój team od tych, z którymi walczyłem online? O dziwo mnóstwo czynników: IV, EV, natury, movesety, ability, tiery, synergia i odpowiednia budowa teamu.
O wielu z tych czynników większość z was słyszy pierwszy raz w życiu, dlatego w następnej notce opiszę je wszystkie w taki sposób, aby początkujący trener po lekturze miał pojęcie o teoretycznej stronie walk przez Wi-Fi. Tak więc tego posta potraktuję tylko jako wstęp do owego zagadnienia, ponieważ temat ten jest zbyt obszerny i nie jestem nawet pewien, czy uwinę się z tym wszystkim w jednym poście :P I pamiętajcie: Pokemon is serious business

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz